Ratuję Kubusia

Wilk z Wall Street- recenzja

Dawno mnie nie było, a tu nagle z nietypowym wpisem… Usprawiedliwienie okażę innym razem, a teraz jadę na temat.

Nieczęsto mamy szansę wyrwać się z Mateuszem z domu tylko we dwoje. Oczywiście uwielbiamy wszelkie przygody z Kubrisiem, pokazywanie mu świata itp itd, ale także cenimy sobie chwile spędzane tylko ze sobą. Ostatnio udało nam się wymknąć z domu gdy Potomek już smacznie spał pod czujnym nadzorem Dziadków (dzięęę-kuuuu-jeee-myyyy!).

Wybraliśmy się do kina  na przedpremierowy pokaz „Wilka z Wall Street”. Film zdecydowanie robi wrażenie… Nie piszę o filmie na świeżo  po seansie dlatego, że bezpośrednio zbyt wiele mogłabym zdradzić. Nie chcę psuć zabawy podczas oglądania filmu, bo warto  by każdy z Was go obejrzał, choć nie każdy z tego samego powodu…

Wilk z Wall Street

Oparta na faktach historia brokera, który w błyskawicznym tempie dorobił się wszystkiego w sensie materialnym i równie szybko stoczył się na samo dno w sensie moralnym, zaskakuje pod wieloma względami…

Degeneracja bohaterów na początku może wydawać się nawet zabawna, lecz wkrótce potem, gdy tylko uświadomimy sobie że to nie komedia- bulwersuje, oburza, zniesmacza. Poczucie rozbawienia na przemian z obrzydzeniem, (także jednocześnie) nie opuszczały mnie przez cały seans.

Jesteśmy oprowadzani po świecie, o którego istnieniu mogło nam się nawet nie śnić (to akurat może nawet dobrze, dla wielu mógłby to być koszmar). Dowiadujemy się o nim więcej niż czasem byśmy chcieli, zostajemy brutalnie wtrąceni w głąb śmietnika, jakim jest system wartości bohaterów.

Używki
Narkotyki, pieniądze, władza… Temat często poruszany, często demonizowany, często obdzierany z kontekstu, w którym zawsze tkwi sedno. Czy to one, bądź ich żądza demoralizują człowieka? Czy po prostu są narzędziem do pozornie bezkarnego obnażania swoich przyziemnych aspiracji i zepsucia? Kiedy przekraczamy granicę tego co potrzebne nam do przeżycia wkraczając na ścieżkę uzależnienia? Na te i wiele innych pytań film nam nie odpowie ;P

Kobiety
Zbyt dumna nazwa tych stworzeń, których klasyfikacja bazuje na kwocie za jaką można dany egzemplarz posiąść… A już najlepiej kilka jednocześnie. Często sprowadzane do roli drug-aplikatora, stają się bardziej wartościowe, bo przecież takie funkcjonalne… O dziwo zdarzają się damy ale ich także nie należy przeceniać…

Przyjaźń
Wbrew pozorom film opowiada też trochę o niej. Czasami może nawiązać się między zupełnie odmiennymi osobami, o różnym pochodzeniu, statusie, przeszłości. Może wiele wybaczyć, ale wymaga lojalności, zaufania, zaangażowania. Jeśli w chwili słabości zabraknie któregoś ze składników może też pogrążyć… Podobnie jak w życiu bywa, czasami zawodzi nie to ogniwo i ta strona, które można by podejrzewać…

Jest też przemyt, porażenie mózgowe, rzuty karłami do celu i zakaz seksu w toalecie… „Więcej grzechów nie pamiętam…”

Ale najważniejsze, że jest Leo… Nie ma sobie równych jeśli chodzi o talent i wszechstronność. W tej roli pokazał na co go stać. Był naiwnym młodzieńcem, młodym karierowiczem, czarującym bawidamkiem, narkomanem, szaleńcem, można wymieniać jeszcze długo. Zdaje się że zamysł pana Scorsese został zrealizowany zgodnie z planem…




oddzielenie
  • Facebook
  • Pinterest
  • Twitter
  • Google Plus
  • RSS
  • Email
  • Add to favorites

Dodano 6 stycznia 2014 do kategori: Bez kategorii • Otagowano jako: Dodaj komentarz

Napisz komentarz