Ratuję Kubusia

Strzał w dziesiątkę!

Co miesiąc 18 mamy nasze wewnętrzne święto. Tego dnia, w październiku ubiegłego roku powitaliśmy na świecie najwspanialszą istotkę. Aż trudno uwierzyć że spędziliśmy już razem z nią 10 miesięcy, podczas których doświadczyliśmy całego przekroju uczuć jakie przeżywa w życiu człowiek. Poznaliśmy smak największego szczęścia, zmęczenia przekraczającego granice wytrzymałości i wiele innych, które na zawsze odcisnęły w nas ślad. Kubuś tak dojrzał w tym czasie, że jest to dla nas okazja do refleksji, zadumy nad tym co już przeszliśmy. Niby to tylko 10 miesięcy, ale miesięcy bardzo „treściwych”. Przez ten okres nasze życie kilkakrotnie wywróciło się do góry nogami.

2 pierwsze miesiące kojarzyć będą mi się zawsze z nieprzespanymi nocami. Nocami pełnymi troski o to czy Kubuś wystarczająco dużo zjadł, czy nie za szybko zasnął, czy nie jest mu za zimno, czy ciepło. Były to też dwa miesiące wielkiego szczęścia. Szczęścia, które wydawało się nie mieć granic. Chyba właśnie dlatego gdzieś w tle zaczął przebłyskiwał niepokój, czy to nie jest zbyt piękne żeby było prawdziwe?

Po tych dwóch miesiącach ujawniła się skaza na tym kryształowym szczęściu. Poznaliśmy tajemnicę Kubusia, dowiedzieliśmy się o tym, że choruje na mukowiscydozę. Z tego okresu najlepiej pamiętam pierwszy tydzień, który ciągnął się wiecznie- od podejrzenia choroby do potwierdzenia diagnozy. To najtrudniejsze do wspominania chwile a paradoksalnie pamiętam każdą długą sekundę.

Kolejne dwa miesiące to miesiące pełne łez, bólu, strachu i nauki. Nauki o chorobie, nauki przeprowadzania nebulizacji, drenaży, dawkowania kreonu. Bóle brzuszka nie opuszczały nas wtedy ani na chwilę. Było dużo łez, ale razem z nimi wypłynęła najważniejsza dla nas nauka. Nie chcieliśmy takiego zapłakanego życia dla Kubusia. Chcemy, żeby jego życie toczyło się w atmosferze pełnej miłości i radości z tego co się ma. Nawet jeśli nie wszystko jest idealne. To był olbrzymi przełom. Znów staliśmy się szczęśliwą rodziną. Na przekór wszystkim przeciwnościom.

Po czwartym miesiącu brzuszek trochę odpuścił, a nas pochłonęły kolejne rodzicielskie troski. Tym razem martwił nas rozwój motoryczny Kubusia- nie sięgał do zabawek, nie próbował siedzieć… Znaleźliśmy centrum wczesnego wspomagania rozwoju i wzięliśmy się do roboty. Pierwsze efekty treningów i codziennych ćwiczeń pojawiły się dość szybko i lawinowo pociągnęły następne umiejętności.Wszystkie zaległości szybko się wyrównały, ale pozostała fajna forma aktywności dla Kubusia i do teraz chętnie chodzimy na zajęcia wspomagające rozwój. To wspaniałe obserwować jak Brzdąc się rozwija i uczy się coraz to nowych rzeczy.

Po szóstym miesiącu zaczęło się ząbkowanie i dalej regularnie o sobie przypomina. Odbiera Kubusiowi apetyt, utrudnia zasypianie sprawia że więcej czasu chce spędzać na rękach niż na samodzielnej zabawie, więcej marudzi. Za to jak znalazłam w buzi pierwszy ząbek to urosłam z dumy parę centymetrów;)

Od ósmego miesiąca nasza codzienność znacznie przyspieszyła, bo Kubuś zacząl samodzielnie się przemieszczać. Po tygodniu od pierwszych prób czołgania się umiał raczkując dotrzeć już do najodleglejszego punktu w domu! To zobowiązało nas do wytężenia wysiłków w kwestii dbania o czystość podłóg;) Odkurzanie i mycie chlorem całego domu to nasza codzienna rutyna. Pożegnaliśmy już także dziecięcą wanienkę i całkowicie oddaliśmy naszą dorosłą wannę Żabo-rybie. Ma nad nią nawet specjalną półeczkę na zabawki kąpielowe! Oczywiście wszystkie są także codziennie dezynfekowane a wanna dokładnie szorowana, dezynfekowana włącznie z odpływem.
Ach, jak ten czas leci. Tyle już za nami a przed nami coraz więcej nowych wyzwań. Pewnie że trochę się ich boję, ale z czasem spojrzę na nie z satysfakcją i dumą, że sprostaliśmy. Nie wątpię że damy radę. Stawka jest bardzo wysoka, warta każdego trudu

Nie może zabraknąć w podsumowaniu także statystyk i informacji odnośnie żywienia. Wyglądało to następująco:
Wzrost: ok 78cm (urodzeniowy 56cm)
Waga: 8660 (urodzeniowa 2700)
Rozmiar ubranek: 80
Rozmiar pieluch: 4

Umiejętności: wstawanie zawsze i wszędzie, gdzie tylko da się choć odrobinę podeprzeć (nawet przy Kokocie!), raczkowanie z prędkością kosmiczną trzecią, otwieranie przymkniętych drzwi, drzwiczek, szuflad etc. Pojawiły się też pierwsze próby samodzielnego stania, na razie przez przypadek, gdy zapomni że nie umie i to tylko na łóżku, gdzie jest miękko i bezpiecznie. Zobaczymy co będzie dalej;)

Żywienie:

  • 7.00- Cystilac z 3 miarkami Fantomaltu, ok 200ml 1 kapsułka Kreonu
  • 10.00- Zupka z łyżeczką oleju 1 kapsułka Kreonu (zjada ok 190g)
  • 14.00- II danie z mięskiem i ½ żółtka (ok 190g) ½ + 1/3 Kreonu
  • 17.00- Cystilac ok 200ml z 3 miarkami Fantomaltu i 1 kapsułką Kreonu
  • 22.00- Cystilac z 3 miarkami Fantomaltu (ok 200ml)- 1 kapsułka Kreonu

Z powodu ząbkowania i upałów musieliśmy zrezygnować z zagęszczania mleka kaszkami, Kubuś nie chciał tak mocno ssać. Na szczęście samo mleczko zjada z apetytem;)

Rośnij nam tak dalej Kubusiu! Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni! Dziękujemy za te 10 wspaniałych miesięcy i każdy następny dzień, który czynisz lepszym. Bardzo Cię kochamy!




oddzielenie
  • Facebook
  • Pinterest
  • Twitter
  • Google Plus
  • RSS
  • Email
  • Add to favorites

Dodano 8 września 2013 do kategori: Bez kategorii • • Dodaj komentarz

Napisz komentarz