Ratuję Kubusia

Mózg z papki, papka z mózgu, a Matka na urlop…

Każdy chyba słyszał obiegowe opinie o tym, jak to po porodzie mózg niewieści jakimś przedziwnym sposobem zamienia się w papkę… Nie wiadomo jak to się dzieje, bo przypadłość ta, dotyka matki nawet najinteligentniejsze, najbardziej oczytane, elokwentne, mądre, przedsiębiorcze itd. Diagnozę tą można z łatwością postawić po zaobserwowaniu kilku symptomów na przestrzeni pierwszych miesięcy po porodzie:

– niezdolność osobnika (czytaj- Matki) do rozmowy o czymkolwiek, co nie jest związane z dzieckiem, mlekiem, kupą itp.- tak, bo na pytanie „jak sobie radzisz w roli matki?”/”co słychać?” Wypadałoby odpowiedzieć przedstawiając najświeższe notowania giełdowe, kontrowersyjne tematy poruszone w prasie, powiedzieć cokolwiek innego niż to, czym aktualnie całkowicie się poświęcasz, byle tylko nikt nie pomyślał, że macierzyństwo Cię pochłonęło;

– zmiany nastroju- przecież to nic nadzwyczajnego, zapanować nad hormonami każdy normalnie potrafi;

– podkrążone oczy i niezmącone myślą spojrzenie- bo przecież to chyba oczywiste, że rano, po kolejnej nieprzespanej nocy, pierwsza myśl to ta o wklepaniu kremu i obejrzeniu wiadomości ze świata! Płaczące z głodu dziecko poczeka;

– brak pojęcia o najnowszych trendach w makijażu, zaniedbane włosy- bo cóż naturalnego w nowym zainteresowaniu sprawami dotyczącymi dziecka, jego rozwoju, wychowaniu, rodziny? Szkoda na to czasu! To byłoby dziwaczne, lepiej pomyśleć o modzie, popindrzyć się przed lustrem. Dziecko szybciej się stanie samodzielne bez zbyt częstej pomocy przy przewijaniu, myciu etc.;

– nieznajomość bieżącego repertuaru kin, teatrów- bo cóż to za problem wyrwać się z domu. Zawsze ktoś tylko czeka na tę szansę aby wyręczyć nas z rodzicielskich obowiązków. Jeśli jednak nie chcemy tej przyjemności komuś sprawić, zawsze można wziąć pociechę ze sobą. Dzieci zawsze śpią w takich momentach, kiedy tego od nich oczekujemy. Zawsze.

Na początek wystarczy takiemu umysłowi pozwolić „stężeć”, pogodzić się z nową rzeczywistością i z tym, że już nie będzie jak kiedyś. Po kilku miesiącach jest zazwyczaj lepiej. Czasami jednak ten czas się wydłuża, czasem czynników które się w tej papce wymieszają bywa więcej i tak było w moim przypadku. Mózg zaczął się „odpapczać” dopiero po operacji oczu, chociaż do teraz jest w moim życiu mnóstwo spraw, o które troszczę się nie uznając półśrodków, o których myślę dosłownie stale, które pochłaniają większość czasu. Ne mam na to wpływu i wiem, że nie mogę się dać zwariować. Instynkt podpowiada czasem- Uciekaj! Niedaleko, na chwilę. A potem wróć z na nowo uformowaną siłą psychiki, stęskniona, zmotywowana i uśmiechnięta. Dla Naszego wspólnego dobra…

Mój mózg regularnie ulega „spapczeniu” przez zaprzątanie wciąż tymi samymi problemami (i stale dochodzącymi nowymi- życie), codzienną, napiętą rutynę. Trochę pomaga blog, porządkuje myśli, mogę powiedzieć mu co chcę, sama decyduję co, kiedy jak napiszę. Czasem jednak muszę się oderwać tak naprawdę, nabrać dystansu (także geograficznego)…

Nie piszę już nic więcej bo lecę. Może coś pokażę na instagramie (http://instagram.com/ratujekubusia)…?

 

Ps. Przykre jest to, że nie każdy ma możliwość skorzystania z takiej „ucieczki”, to bywa takie potrzebne…




oddzielenie
  • Facebook
  • Pinterest
  • Twitter
  • Google Plus
  • RSS
  • Email
  • Add to favorites

Dodano 13 sierpnia 2014 do kategori: Bez kategorii • • Dodaj komentarz

Napisz komentarz