Ratuję Kubusia

6 pytań, które pomogły mi zmienić sposób myślenia o jedzeniu

Zmiana nawyków żywieniowych była jedną z większych rewolucji jakie dokonały się w naszym życiu, w ciągu ostatniego roku. Była to bardzo długa i trudna droga. Na szczęście, z pełną odpowiedzialnością mogę teraz powiedzieć, że warta każdego trudu… Co konkretnie i jak zmieniłam, to temat na osobny wpis. Dziś postaram się za to przedstawić, co musiałam sobie uświadomić, by dziś cieszyć się z tego, gdzie dotarliśmy. Przedstawiam 6 pytań pomocniczych w drodze do świadomego odżywiania.

 

Czy potrzebuję zmian? 

Jak zwykle ze zmianami bywa, potrzebujemy naprawdę mocnych powodów, konkretnej motywacji, która popycha nas do przełamania przyzwyczajeń i podjęcia wysiłku nauki robienia czegoś inaczej. W przypadku nawyków żywieniowych bywa, że jest to zwykła potrzeba zdrowego życia lub troska o zgrabną sylwetkę. Najczęściej jednak są to problemy ze zdrowiem własnym lub bliskich. Coraz częściej zapadamy na choroby cywilizacyjne, autoimmunologiczne i kompletnie nie wiemy dlaczego. Zazwyczaj orientujemy się już po fakcie, kiedy coś już zaczyna szwankować, dokuczać i dopiero wtedy szukamy środków zaradczych. Często pierwsze kroki kierujemy do lekarza i oczekujemy, że on rozwiąże nasz problem za pomocą magicznej pigułki, bez naszego zaangażowania. Wydaje nam się, że sami niewiele możemy zrobić, choć tak naprawdę albo nie wiemy co moglibyśmy zrobić, albo zwyczajnie nam się nie chce. Prawda jest taka, że mamy ogromny wpływ na nasze zdrowie. Nie tylko w zakresie wychodzenia z chorób, ale zwłaszcza profilaktyki. Czy możemy z tego nie skorzystać? Niestety wymaga to naszego zaangażowania- zdobycia wiedzy i zastosowania jej w praktyce (szkoda, że te dwa kroki zbyt rzadko idą w parze…), a pracę należy zacząć u podstaw- w naszych codziennych nawykach, także żywieniowych.

Skąd wzięły się moje nawyki żywieniowe?

Kulturę stołu, wyobrażenie nt. jedzenia jaką dysponujemy, wynosimy w pierwszej kolejności z domu- od mam, babć („jedz, to zdrowe”). Taka baza (o ile szczególnie nie interesuje nas ta dziedzina, a jedzenie traktujemy wyłącznie jako środek do przeżycia), okraszona jakimiś szczątkowymi informacjami podsłuchanymi przelotem, jak można się domyśleć, daleka jest od świadomego żywienia. Zwłaszcza biorąc pod uwagę utrwalone często przez studia nawyki wygody- szybko, tanio, dużo, ale już niekoniecznie zdrowo. Nastawienie to często się zmienia gdy zakładamy rodzinę, planujemy dzieci. Wtedy naturalnie odczuwamy potrzebę życia bardziej świadomego i odpowiedzialnego. Żeby jednak tak się stało, musimy rozważyć czy wiedza, którą dysponujemy jest dla nas wciąż aktualna…

Dlaczego powszechna wiedza nt. odżywiania jest już nieaktualna?

Wiedza o żywieniu, która powszechnie funkcjonuje, jest z innej epoki, skrojona na miarę dawnych pięknych czasów, gdy zboża nie były przy uprawie opryskiwane rundupem, modyfikowane genetycznie by zawierały więcej glutenu i strach pomyśleć co jeszcze. Czasów, kiedy jogurt zawierał żywe kultury bakterii a nie zawierał cukru. Czasów, kiedy chleb wypiekało się na zakwasie, bez paskudnych dodatków piekarniczych… Wówczas pożywienie nie było tak łatwo dostępne. Nie było tylu produktów gotowych czy przetworzonych. „Przetwarzanie” odbywało się w warunkach domowych i przy dostępnych w nim środkach- naturalnych przyprawach, ziołach. Kapustę, ogórki kisiło się, by miały wspaniałe właściwości probiotyczne, a nie zalewało octem (niestety takie praktyki są powszechnie stosowane w przemysłowych wytwórniach żywności…). Mięso nie było kiedyś dostępne na co dzień, jadano je z umiarem, a jego jakość także była zupełnie inna. Gotowano prosto, żeby z małej ilości produktów uzyskać jak najwięcej. Ogólnie rzecz biorąc, szanowano pożywienie, ale także ciało- nie przejadano się tak jak teraz. Miało to wymiar nie tylko ekonomiczny, ale często też kulturowy, czy duchowy ( większość ludzi stosowała się np. do kościelnego postu raz w tygodniu, a nawet dłużej np. podczas wielkiego postu.) Podsumowując: to, że niektóre tradycyjne przepisy z kuchni naszych babć, nie powinny być bezkrytycznie przenoszone do współczesnej diety nie znaczy, że możemy ich mądrość całkiem ignorować. Najważniejszą wartością o jakiej musimy pamiętać jest umiar.

Jak to możliwe, że nam to umknęło?

Przede wszystkim, chyba nigdy nie uświadomiono nam jak bardzo ważne jest to, czym się karmimy (mam tu na myśli nie tylko jedzenie…). Szkoły nie uczą szeroko rozumianej higieny życia, nie mówią jak dbać o swoje ciało, ale także umysł i duszę. Nie ma przedmiotów traktujących o tym, jak zachować w życiu harmonię, odkrywać i pielęgnować swoje pasje, czy wreszcie doświadczać szczęścia. Wpajano nam, że wiedza podręcznikowa jest wartością samą w sobie i jest absolutnie niepodważalna. Straciliśmy skłonność do weryfikacji informacji, bo często mylimy ją właśnie z wiedzą. Straciliśmy tym samym z oczu to, co w życiu najważniejsze… W pośpiechu daliśmy się za to omamić kolorowymi etykietami, chwytliwymi hasłami, pędem do posiadania więcej i więcej… Najbardziej zgubne jest chyba to, że przywykliśmy do wygody! Z łatwością otoczyliśmy się gotowymi produktami. Dajemy sobie przyzwolenie, na niewiedzę, bo nie mamy czasu, bo tyle innych spraw na głowie, bo spotkanie, pranie, sprzątanie,……(to miejsce na Twoją wymówkę). Sięgamy po to, co łatwo dostępne. W mgnieniu oka wyszukujemy interesujące przepisy kulinarne, a widząc piękne zdjęcia potraw, wizualizujemy sobie ich równie urzekający smak. Zapominamy po drodze, że obecnie większość składników uwzględnionych w przepisie zawiera całą masę chemii! Gdy te składniki się skumulują, mogą stać się mieszanką absolutnie wybuchową i wysadzić w kosmos nie tylko toaletę, ale przy okazji układ odpornościowy całego organizmu…

Jak zatem zaktualizować wiedzę o odżywianiu?

Fakt, że żyjemy w czasach, gdy dostęp do informacji jest tak łatwy, jest na równi przekleństwem, co błogosławieństwem… Bez trudu możemy dotrzeć do ważnych informacji, chociażby co można, a czego nie jeść w ciąży, czy jak rozszerzać dietę dziecka. Wydaje nam się, że skoro wiedza jest tak przystępna, to jest też kompletna. Nic bardziej mylnego! W tym natłoku informacji nie zagłębiamy się w treści i przez to umyka nam to, co akurat dla nas może mieć szczególną wartość. Zwłaszcza, że żeby świadomie się odżywiać, nie wystarczy dodać coś do diety (np. superfoods, owoce, warzywa, etc), ale trzeba też wiedzieć dlaczego te produkty wprowadzamy, co mogą zastąpić, jak je łączyć, ale też co należy wyeliminować. Niestety mamy w zwyczaju unikać treści niewygodnych, wymagających od nas dużego zaangażowania, dlatego właśnie eliminacja, bywa krokiem najtrudniejszym do zrealizowania, jednak często koniecznym.

Na co zwrócić uwagę chcąc odżywiać się świadomie? 

Wszystkie opisane powyżej zagadnienia są bardzo złożone i często niejednowymiarowe. Jak wszystko, powinniśmy je przefiltrować przez własny rozsądek i potrzeby. Coraz częściej spotykam się jednak z odrzucaniem pewnych koncepcji tylko dlatego, że wydaje nam się, że nie podołamy ich założeniom. Tymczasem, często wystarczy zrobić jeden mały krok, który doprowadzi nas do miejsca, w którym z podziwem i poczuciem satysfakcji spojrzymy na przebytą drogę. Dla każdego ten krok może być inny, jednak pozwolę sobie przytoczyć kilka wskazówek:

– czytaj składy- brzmi jak truizm, ale to podstawa! Jakość robi różnicę! W produkcji spożywczej często używane są substancje pomocnicze, które wcale nie są w danym produkcie potrzebne. Nawet z pozoru nieszkodliwe substancje mogą mieć skutki uboczne przy przedawkowaniu. Oszczędzajmy sobie tego ryzyka,

– unikaj produktów przetworzonych- warto szczególnie zwrócić na to uwagę, gdy z różnych względów usuwamy pewne produkty z diety (np. gluten, mleko, cukier etc.). Gotowe produkty nie zawierające tych składników często naszprycowane są innymi, jeszcze bardziej szkodliwymi substancjami,

– sprawdzaj pochodzenie produktów i wiarygodność sprzedawców- coraz więcej mówi się o etyce, w kontekście hodowli i uboju zwierząt, jednak wciąż mało o środkach stosowanych przy uprawie roślin, warzyw, owoców…,

– prostota- zanim zdecydujemy się wypróbować jakiś odjechany przepis, zastanówmy się czy będziemy w stanie tę potrawę strawić,

– umiarkowanie- zwróć uwagę nie tylko na to, co włączyć do diety, ale przede wszystkim co z niej usunąć,

– obserwuj siebie, wyciągaj wnioski, ucz się siebie- tej wiedzy nie przeczytamy w książkach, nie przekaże nam jej żaden specjalista…

 

To naprawdę najwyższy czas zweryfikować co wiemy na temat odżywiania, przy okazji może to także odświeżyć spojrzenie na inne tematy światopoglądowe…




oddzielenie
  • Facebook
  • Pinterest
  • Twitter
  • Google Plus
  • RSS
  • Email
  • Add to favorites

Dodano 12 kwietnia 2017 do kategori: Bez kategorii, Trufla od kuchni • Otagowano jako: , , , Dodaj komentarz

Napisz komentarz